<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Pocig do Parya"> 
<author_1=Wiech>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="3">
<date=1954-03-07>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Zawsze, uwaasz pan mwiem, e najwiksze w Polsce satyrycy to tak zwana dystrybucja, czyli wysze uspoecznione czynowniki handlowe  rzek do mnie zanoszc si miechem pan Piecyk.
 Dlaczego dystrybucja?
 Jak to dlaczego, a kto na lato szykowa narty i ywy, kto w zimie dostarcza klientom kpielowych majtek? Dystrybucja dla haseny, czyli e dla wolnego artu i kcika humoru to robia.
Ale teraz zmieniem zdanie, od 27 lutego kolejarze lej dystrybucje jak chc, w cuglach. Nie ma wikszych satyrkw i kawalarzy od naszych kolejarzy.
 Nie bardzo rozumiem, ale moe przede wszystkim zechce mi pan wytumaczy, dlaczego zmieni pan pogld na t spraw, wanie od 27 lutego?
 Bo wanie w tem dniu do koleki, niejakiego Pdraszewskiego, ktren w Stalinogrodzie zamieszkuje si udawaem na ostatki. Przychodz, uwaasz pan, na stacje i oczom nie wierze. Koniec wiata, trzsienie ziemi. Pocig do Parya przez Milanwek, Grodzisk, yrardw, Rozprz, Stalinogrd zaadowany tak, e mysza by si nie dostaa, a tu jeszcze ze dwiecie osb kituje si do niego drzwiamy i oknamy. Jaka paniusieczka ciko okutem kufrem tucze przed sob w plecy faceta, ktren zakorkowa drzwi i ani w te ani nazad ruszy si nie moe. Za ni znowu stoi dziki w oczach bronet, ze skrzan teczk, i co raz gow  dubla w pierwsz krzyow jej zasuwa, eby si naprzd posuwaa, a to jest tak zwana fizyczna niemoebno, bo przez okna wida, e szczliwe podrne co si wczeniej do rodka zamelinowali, jzyki maj wywieszone do pasa  i oczne gaki na wierzch jem wychodz, z powodu e tak ciasno.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
